- Strona Główna -
- Historia Szkoły -
- Różności -
- Kronika Szkoły -
- Spotkania po latach -
- Muzeum - Kroniki -
Almanach Absolwentów IV L.O. im. H. Sienkiewicza w Częstochowie

Współczesna kobieta inspiruje

Autor: Życie młodych 10.10.2001 r.
Data dodania: 14.04.2006 13:52:27

Tomasz Sętowski - zdjęcie z gazety.
Kliknij aby powiekszyc zdjecie
Tomasz Sętowski - zdjęcie z gazety.

Jedna z prac ... - zdjęcie z gazety.
Kliknij aby powiekszyc zdjecie
Jedna z prac ... - zdjęcie z gazety.

WYWIAD Z TOMKIEM SĘTOWSKIM – absolwentem IV LO im. H. Sienkiewicza

Współczesna kobieta inspiruje mnie

Ostatnio chwilę wolnego czasu poświęcił nam znany Częstochowianin, malarz surrealista, a właściwie malarz „realizmu magicznego”. Dziś specjalnie dla „Życia młodych” jeden z najzdolniejszych malarzy młodego pokolenia – TOMASZ SĘTOWSKI.
Skończyłeś studia na WSP. Czy jest to najlepszym dowodem na to, że aby być znanym i cenionym artystą nie trzeba kończyć Akademii Sztuk Pięknych?
Właściwie skończyłem szkołę artystyczną, a szczerze mówiąc warsztatowo niczego się nie nauczyłem. Podejrzewam, że na akademii nauczyłbym się jeszcze mniej, bo WSP daje przynajmniej wszechstronne przygotowanie teoretyczne w wielu dziedzinach takich jak grafika czy fotografia. W sensie malarski doszedłem do czegoś tylko swoją praca i uporem.
Twoje „Muzeum Wyobraźni” funkcjonuje już od kilku miesięcy i – co ciekawe – większą liczbę osób odwiedzających je stanowią ludzie spoza Częstochowy.
Sporo osób przyjeżdża z innych miast i z zagranicy, ale to są kontakty, które zdobywałem przez lata swojej działalności. Te osoby zapraszam, kusząc, że mama tu pokaźny zbiór swych prac. A co do mieszkańców Częstochowy – chyba w ogóle mało chodzą po różnych galeriach. Chętniej przychodzą na otwarcie, gdzie można coś zjeść i wypić (śmiech), wtedy jest zawsze dużo ludzi i nie ma problemu z frekwencją. Niestety takie spontaniczne przyjście z ulicy już ich przerasta.
Czy częstochowskie środowisko sprzyja młodym malarzom?
Wydaje mi się, że jest na tyle bezpieczny, że można się spokojnie rozwijać. Nie ma tego stresu jak w dużych aglomeracjach, gdzie życie jest droższe i ciężko jest przetrwać. Tutaj zawsze jakoś się przebieduje i w momencie, kiedy ma się pasje i chęci, można się rozwinąć. Tak już jest, że sukcesy przychodzą po latach. Ja też sprzedawałem na ulicy w Sopocie, jeździłem, chałturzyłem, starałem się jakoś ten trudny okres przetrwać. A z roku na rok moja twórczość nabierała coraz większego rozgłosu.
W jakim świecie poszukujesz inspiracji?
Jak najbardziej w świecie współczesnym, współczesna kobieta też mnie inspiruje (śmiech), ale przede wszystkim pomaga mi rysunek. Chyba najbardziej autentyczne jest szukanie pomysłu poprzez rysunek, czyli wymyślanie czegoś i potem próba narysowania tego.
Uważasz się za malarza „magicznego”?
Lubię w ogóle to słowo. Bardzo mi odpowiada, choć szczerze mówiąc jeszcze nie do końca je rozumiem, bo jest wszechstronne. Andy Warchol, który uprawiał pop-art. Też używał tego słowa, zresztą było jednym z jego ulubionych. Jednak myślę, że do mnie bardziej pasuje niż do Warhola, ponieważ magia jako słowo często pojawia się w odniesieniu do mojej twórczości, choćby w tytułach moich obrazów. Czy uważam się za malarza magicznego? Chyba tak, bo jestem, jak to powiedziano, Dawidem Copperfieldem malarstwa polskiego. Szalenie mi się to spodobało (śmiech).
Plany na przyszłość.
Z większych projektów planuje przyszłoroczną wystawę w warszawskiej galerii „Zapiecek”. Będzie się wiązać z prezentacją mojego nowego albumu pt. „Zatopione światy”. Poza tym już w grudniu tu, na miejscu, w moim „Muzeum Wyobraźni” będzie miała miejsce wystawa fotografii Piotra Dłubaka.
Dziękuje za rozmowę.
Rozmawiał Marcin Klimas
„Życie Częstochowy” 10.10.20001


[Komentarze (0)]
- Redakcja Strony -
- Absolwenci -
- Wyszukiwanie -
- IV L.O. w Internecie -
- Absolwenci innych LO -





Projekt i wykonanie: © 2005 Tomasz 'Skeli' Witaszczyk, all rights reserved.
Modified by X-bot
Hosting stron internetowych